Na iktomaracje.pl podejmujemy ważny temat społeczny. Wiele osób twierdzi, że marihuana mniej uzależnia od wódki czy papierosów oraz, że jest mniej szkodliwa. Są jednak osoby, które twierdzą, że jest to silnie uzależniający narkotyk o szkodliwym działaniu. Kto ma rację? Postaramy się odpowiedzieć na to pytanie, ale najpierw zapraszamy do lektury wywiadu, który jest głosem „za” legalizacją marihuany w Polsce.
Karol Darmoros: Czy marihuana uzależnia?
Jakub Gajewski, członek Stowarzyszenia Wolne Konopie: To prawda, marihuana uzależnia, ale tylko psychicznie. Fizyczne objawy uzależnienia są minimalne, po odstawieniu „trawki” na dłużej występuje tylko nadmierna potliwość.
Psychiczne uzależnienie, czyli coś jak np. hazard?
Mechanizm jest identyczny jak w przypadku innych uzależnień. Przebiega on jednak zdecydowanie słabiej niż np. proces wpadania w nałóg alkoholowy czy nikotynowy.
Często mówi się, że marihuana to tzw. gateway drug, otwierający furtkę do twardych narkotyków. Rozumiem jednak, że Stowarzyszenie Wolne Konopie walczą tylko i aż o zalegalizowanie jedynie marihuany?
My walczymy o racjonalne podejście do polityki narkotykowej. Wszystko sprowadza się do pytania – czy karać ludzi, którzy tylko posiadają „stuff”? Według nas nie powinno się karać za posiadanie jakichkolwiek narkotyków. Marihuana jest słabym narkotykiem i dotyczy on dużej części społeczeństwa, dlatego na nim skupiamy swoją działalność. Pozostała grupa używek to narkotyki twarde i nie są one czymś dobrym. Ganja to miękki narkotyk i ona zupełnie inaczej wpływa na człowieka. Uzależnieni od marihuany, w przeciwieństwie np. do alkoholu czy amfetaminy, po prostu lubią to. Można powiedzieć, że jest to uzależnienie pozytywne.
Marihuana jest dla Was symbolem racjonalnego podejścia do polityki narkotykowej?
My, jako Stowarzyszenie Wolne Konopie, koncentrujemy się na marihuanie. Natomiast wielu naszych aktywistów ma również podobne zdanie co do innych narkotyków. Nie można wsadzać ludzi do więzienia za to, że biorą narkotyki. Trzeba przeciwdziałać, a nie karać.
Współpracujecie z Ruchem Palikota. Czy politycy tego ugrupowania obiecali Wam złożenie projektu ustawy Waszego autorstwa [30 gramów na własny użytek i 3 krzaki - przyp. red.]?
Nasza współpraca przebiega bez zarzutów. RP złoży naszą inicjatywę. My najprawdopodobniej przedstawimy 3 projekty, radykalny, mniej radykalny i najmniej radykalny. Chodzi o to, by móc dyskutować nad wszystkimi propozycjami.
Profil iktomaracje.pl na Facebooku – 290 fanów. Plus jeden? »
Wasz projekt jest radykalny?
Średnio-radykalny. W tym najbardziej radykalnym nie będzie wartości granicznych. Policja sama będzie musiała udowodnić, czy marihuana, którą posiadamy służy do handlu, czy jest tylko na własny użytek. Najłagodniejszy projekt zakłada niższe wartości graniczne.
Czy te projekty mają jakiekolwiek szanse przebicia? Przecież Donald Tusk wielokrotnie sprzeciwiał się legalizacji.
To prawda, Tusk sprzeciwia się legalizacji. Nie mówił jednak o depenalizacji. Wydaje mi się, że premier czeka na to, aż jego elektorat poprze taki projekt. My natomiast chcemy uprzedzić Tuska swoimi trzema projektami.
Jakie korzyści przyniosłaby legalizacja?
Przede wszystkim odbudowanie zaufania społecznego na linii obywatel-państwo. Ponadto zwiększenie wpływu z podatków (zmniejszenie wpływów czarnego rynku), nie mówiąc już o stworzeniu zupełnie nowej i dużej gałęzi gospodarki. Poza tym, marihuana może pomóc w medycynie (leczenie stwardnienia rozsianego, choroby Alzheimera, Parkinsona itd.). Warto dodać, że legalizacja nie oznacza zwiększenia konsumpcji narkotyków, pokazują to statystyki. Spadła natomiast ilość zachorowań na HIV czy zażywania twardych narkotyków. Liberalna polityka przynosi efekty. Dlaczego w Czechach dopalacze nie przeszły? Bo jest marihuana.
A propos Czech. Jak im się to udało? Tamtejsi politycy uchodzą za bardziej konserwatywnych niż chociażby Donald Tusk.
Czesi mieli nie tak dawno prezydenta Vaclava Havla, również palacza marihuany, który – w przeciwieństwie do Tuska – pozytywnie wypowiadał się na temat ganji. W czeskim parlamencie znalazło się środowisko, pod przewodnictwem posłanki Bushki Bryndovej, które zaczęło przekonywać ministrów i parlamentarzystów do zliberalizowania przepisów narkotykowych (m.in. 15 g marihuany, 1,5 g heroiny czy 2g kokainy). To się udało, gdyż w Czechach jest po prostu większa świadomość ludzi. Myślą bardziej racjonalnie niż Polacy.
Cieszy Cię fakt, że w obronie palaczy marihuany stanęli m.in. Wałęsa, Szymborska i Kwaśniewski, apelując o odejście od masowego karania osób zażywających narkotyki?
Próbowałem kiedyś skontaktować się bezpośrednio z Lechem Wałęsą, jednak on nie zainteresował się moją wiadomością. Ten apel pokazuje jednak, że nawet konserwatyści i katolicy (jak np. Wałęsa) głośno sprzeciwiają się tej prohibicyjnej polityce narkotykowej. Moim zdaniem ten list jest również przygotowaniem w większości chrześcijańskiego społeczeństwa polskiego do zliberalizowania przepisów.
Stowarzyszenie Wolne Konopie to pewnie nie tylko słynne już na całą Polskę Marsze Wyzwolenia Konopi. Na czym polega Wasza działalność?
Oprócz marszów zajmujemy się budowaniem tzw. kultury konopnej. Skupiamy się również na pomocy prawnej ludziom, którzy tego potrzebują. Chcemy skończyć z modą na ganję, my chcemy stworzyć kulturę konopną. Koniec z nielegalnymi używkami. Kultura konopna to także wspieranie rynku muzycznego i literackiego. Zależy nam, aby ludzie palili z głową, a nie nadużywali marihuany.
Tak zupełnie realnie. Kiedy i czy w ogóle marihuana będzie w Polsce legalna?
Do legalności jeszcze daleko, ale pierwszy pozytywny krok na tej ścieżce już 9 grudnia. To prokurator zdecyduje, czy posiadacz narkotyków zostanie oskarżony, czy puszczony wolno [ustawa nie precyzuje określenia "nieznaczna ilość narkotyku” przyp. red.]. Liberalni prokuratorzy będą mogli zatem odstąpić od ścigania. To jest minimalny, ale jednak krok w stronę depenalizacji. Myślę, że nastąpi to w ciągu 2 lat. Mam nadzieję, że w 2015 będzie już można uprawiać marihuanę.

Dodaj nowy komentarz
Aby skomentować zaloguj się za pośrednictwem poniższych portali:
Uzupełnij adres swojego bloga na WordPress.com
http://.wordpress.com
Dalej
Najlepszy komentarz

Bartek Kwapisz [28-11-2011 o 22:55]„gateway drug” to alkohol-twardy narkotyk od którego wszyscy zaczynali, potem jak ktoś jest ciekawy świata i ma okazje to sięga po coś innego, a jak ktoś ma zakuty łeb to stwierdza że skoro pił i było OK, to alkohol to nie narkotyk, a narkotyki to ZŁO (bo tyle mu powiedzieli inni użytkownicy alkoholu w mediach, szkole itd.). Po pierwsze i najważniejsze jak ktoś jest dorosły i chce robić coś co nie szkodzi innym to nikt nie ma prawa się wtrącać w to co robi z własnej woli. Tutaj macie wykresy szkód czynionych przez narkotyki http://amerykalacinska.com.pl/2010/11/22/szkodliwosc-narkotykow-w-swietle-badan/#.TspPX-GPGtg.facebook Szkody jakie odnosi użytkownik oraz jakie powoduje innym pod wpływem (i tylko wtedy ktoś taki winien być karany) są ogromne w przypadku alkoholu (absolutne miejsce 1 wśród wszystkich narkotyków!) i minimalne w przypadku marihuany (jak i innych halucynogenów, które nawiasem mówiąc są najfajniejszymi narkotykami;). Legalizacja zmniejsza liczbę użytkowników (w Holandii mniejszy procent pali niż w Polsce, w Portugalii po liberalizacji zażywanie narkotyków innych niż marihuana spadło, a wzrost palenie ganji był niższy niż w innych krajach UE). Najważniejsze by zalegalizować twarde narkotyki-w przypadku takiej heroiny dawkowanie i czystość igieł to sprawa życia i śmierci, a prześladowanie uzależnionych tylko zniechęca do szukania pomocy i odwyku. Po umożliwieniu iniekcji w klinikach w Szwajcarii ilość zakażeń HIV i wirusowym zapaleniem wątroby oraz śmiertelnych przedawkowań bardzoznacząco spadła w tym kraju. No cóż, oczywiście użytkowników papierosów i alkoholu argumenty nie przekonają-opierają oni swój zakaz na ignorancji i emocjach. Prohibicja alkoholu się nie powiodła, prohibicja innych narkotyków też się nie powiedzie, a mówienie że skoro walka z gwałtami nie zakończyła gwałtów to zalegalizujmy gwałty, to fałszywy argument-w przypadku gwałtu ofiara nie zgadza się na to co robi napastnik, w przypadku narkotyków mamy do czynienia z dobrowolnymi stosunkami producent-handlarz-klient, dopiero delegalizacja i zostawienie handlu gangsterom spowodowało przestępstwa powiązane z narkotykami. Wojna z narkotykami to fałszywe wrażnie że można zniszczyć popyt likwidując podaż, oczywiście to się nie udaje, za to dużo łatwiej od mafiozów wsadzić do więzień ich klientów. Wojna z narkotykami to prześladowanie mniejszości przez alkoholiczną większość, nie mające nic wspólnego z rozumnymi argumentami czy sprawiedliwością. Legalizacja marihuany będzie spowodowana jedynie popularnością tego narkotyku i siłą polityczną grupy jej użytkowników-nie ma nic wspólnego z troską o wolność. Dopiero uznanie w pełni zasady „chcącemu nie dzieje się krzywda” i legalizacja wszystkich narkotyków będzie realizacją wolności i równości wobec prawa. Tak to po sukcesie Wolnych Konopii będziemy mieli do czynienia po prostu z modyfikacją prawa opartego na moralności większości. Potem powstaną ruchy legalizacji MDMA, LSD, kokainy itd. o ile te narkotyki zdobędą popularność i polityczną siłę. Dopiero legalizacja wszystkiego, nawet substancji używanych przez pojedyńcze osoby jest według mnie słuszne, a w zasadzie to zakaz delegalizacji byłby takim rozwiązaniem. Ktoś kto przechowuje w domu potencjalnie śmiercionośne substancje (np. ma górę heroiny w piwnicy) nie powinien być za to karany-to nie broń masowego rażenia-biegając ze strzykawką niewiele zdziała (a jeśli już komuś coś wstrzyknie wbrew jego woli winien być ścigany jak za zwykłe otrucie). Zresztą legalność posiadania broni to temat na osobną dyskusję. Rozpisałem się bo sprawa jest jedną z bardziej irytujących a prześladowania narkotykowej mniejszości są zbrodnią porównywalną z prześladowaniami mniejszości narodowych czy religijnych.
Komentarze
2
Bartek Kwapisz [28-11-2011 o 22:55]„gateway drug” to alkohol-twardy narkotyk od którego wszyscy zaczynali, potem jak ktoś jest ciekawy świata i ma okazje to sięga po coś innego, a jak ktoś ma zakuty łeb to stwierdza że skoro pił i było OK, to alkohol to nie narkotyk, a narkotyki to ZŁO (bo tyle mu powiedzieli inni użytkownicy alkoholu w mediach, szkole itd.). Po pierwsze i najważniejsze jak ktoś jest dorosły i chce robić coś co nie szkodzi innym to nikt nie ma prawa się wtrącać w to co robi z własnej woli. Tutaj macie wykresy szkód czynionych przez narkotyki http://amerykalacinska.com.pl/2010/11/22/szkodliwosc-narkotykow-w-swietle-badan/#.TspPX-GPGtg.facebook Szkody jakie odnosi użytkownik oraz jakie powoduje innym pod wpływem (i tylko wtedy ktoś taki winien być karany) są ogromne w przypadku alkoholu (absolutne miejsce 1 wśród wszystkich narkotyków!) i minimalne w przypadku marihuany (jak i innych halucynogenów, które nawiasem mówiąc są najfajniejszymi narkotykami;). Legalizacja zmniejsza liczbę użytkowników (w Holandii mniejszy procent pali niż w Polsce, w Portugalii po liberalizacji zażywanie narkotyków innych niż marihuana spadło, a wzrost palenie ganji był niższy niż w innych krajach UE). Najważniejsze by zalegalizować twarde narkotyki-w przypadku takiej heroiny dawkowanie i czystość igieł to sprawa życia i śmierci, a prześladowanie uzależnionych tylko zniechęca do szukania pomocy i odwyku. Po umożliwieniu iniekcji w klinikach w Szwajcarii ilość zakażeń HIV i wirusowym zapaleniem wątroby oraz śmiertelnych przedawkowań bardzoznacząco spadła w tym kraju. No cóż, oczywiście użytkowników papierosów i alkoholu argumenty nie przekonają-opierają oni swój zakaz na ignorancji i emocjach. Prohibicja alkoholu się nie powiodła, prohibicja innych narkotyków też się nie powiedzie, a mówienie że skoro walka z gwałtami nie zakończyła gwałtów to zalegalizujmy gwałty, to fałszywy argument-w przypadku gwałtu ofiara nie zgadza się na to co robi napastnik, w przypadku narkotyków mamy do czynienia z dobrowolnymi stosunkami producent-handlarz-klient, dopiero delegalizacja i zostawienie handlu gangsterom spowodowało przestępstwa powiązane z narkotykami. Wojna z narkotykami to fałszywe wrażnie że można zniszczyć popyt likwidując podaż, oczywiście to się nie udaje, za to dużo łatwiej od mafiozów wsadzić do więzień ich klientów. Wojna z narkotykami to prześladowanie mniejszości przez alkoholiczną większość, nie mające nic wspólnego z rozumnymi argumentami czy sprawiedliwością. Legalizacja marihuany będzie spowodowana jedynie popularnością tego narkotyku i siłą polityczną grupy jej użytkowników-nie ma nic wspólnego z troską o wolność. Dopiero uznanie w pełni zasady „chcącemu nie dzieje się krzywda” i legalizacja wszystkich narkotyków będzie realizacją wolności i równości wobec prawa. Tak to po sukcesie Wolnych Konopii będziemy mieli do czynienia po prostu z modyfikacją prawa opartego na moralności większości. Potem powstaną ruchy legalizacji MDMA, LSD, kokainy itd. o ile te narkotyki zdobędą popularność i polityczną siłę. Dopiero legalizacja wszystkiego, nawet substancji używanych przez pojedyńcze osoby jest według mnie słuszne, a w zasadzie to zakaz delegalizacji byłby takim rozwiązaniem. Ktoś kto przechowuje w domu potencjalnie śmiercionośne substancje (np. ma górę heroiny w piwnicy) nie powinien być za to karany-to nie broń masowego rażenia-biegając ze strzykawką niewiele zdziała (a jeśli już komuś coś wstrzyknie wbrew jego woli winien być ścigany jak za zwykłe otrucie). Zresztą legalność posiadania broni to temat na osobną dyskusję. Rozpisałem się bo sprawa jest jedną z bardziej irytujących a prześladowania narkotykowej mniejszości są zbrodnią porównywalną z prześladowaniami mniejszości narodowych czy religijnych.

Karol Darmoros [28-11-2011 o 23:00]Zgadzam się Bartku. Chcącemu nie dzieje się krzywda – volenti non fit iniuria – na tej zasadzie prawa rzymskiego powinien być oparty cały system prawny w Polsce, nie tylko dotyczący polityki narkotykowej. Rozszerzę swą myśl już w środę.